|
|
![]() |
Charles Darwin |
|
Studia
Studia w EdynburguWidząc, że Charles spędza w szkole czas bez korzyści, ojciec posłał go w roku 1825 do brata Erasa, na Uniwersytet Edynburski, gdzie tenże kończył właśnie medycynę. Karol nie okazywał jednak chęci do studiów lekarskich, zwłaszcza, że wykłady wydawały mu się nudne i suche. Według mnie słuchanie wykładów nie przedstawia żadnej korzyści w porównaniu z czytaniem, przeciwnie nawet wyrządza pewną szkodę - pisał. Silne wrażenie wywarł na nim widok dwóch ciężkich operacji, z których jedna wykonana została na dziecku. Przerażony uciekł z zajęć. Towarzystwo Pliniuszowe Wszystkie te okoliczności sprawiły, że Darwin przestał uczęszczać na wykłady medycyny. Poznał za to kilku przyrodników; jego myśli znów skierowały się ku przyrodzie. Szczególnie dobrze czuł się w otoczeniu kolegów z Towarzystwa Pliniuszowego. Największa przyjaźń połączyła go z jednym z jego członków, doktorem Robertem Edmondem Grantem, z którym często rozmawiał o swej ulubionej przyrodzie. W autobiografii napisał później: Kiedyśmy pewnego dnia razem się przechadzali, zaczął on z wielkim zachwytem rozprawiać o Lamarcku i jego poglądach na rozwój. Słuchałem w milczącym zdumieniu lecz, jak mi się zdaje, nie wywarło to na mnie głębokiego wrażenia. W tym okresie też chętnie uczęszczał na wykłady Roberta Jamesona, nazywanego "neptunistą", ponieważ uważał, że skały wytrąciły się ze wszechobecnego oceanu, nie gardził też konkurencyjnymi wykładami Thomasa Hope ("plutonisty"), który przekonywał, że skały to ostudzony stop materii. Spacery z Grantem owocują pierwszym odkryciem naukowym: na początku roku 1826 ma okazję na jednym z posiedzeń towarzystwa odczytać o nim krótką rozprawkę; dotyczy ona budowy narządów rodnych pijawki (Pontobdella muricata). Nadal dużo czasu spędza na polowaniach, a ubite ptaki wypycha, powiększając już i tak znaczne zbiory.Studia w CambridgeW drugim roku studiów został w Edynburgu sam, ponieważ Eras ukończył tutejszą uczelnię i wyjechał kontynuować naukę w Londynie. Tryb życia Darwina w tym okresie dowodzi, że studia medyczne nie interesowały go w ogóle. Wkrótce też postanowił je porzucić. Ojciec nawet nie oponował zbytnio, widząc, że syn się do tego trudnego zawodu zupełnie nie nadaje. Po dwuletnim pobycie Karola w Edynburgu zaproponował mu, aby został duchownym. Oto jak opisuje to Darwin: Przez pewien czas prosiłem ojca, aby mi zostawił czas do namysłu, albowiem wobec małej znajomości przedmiotu wątpiłem, czy potrafię objaśnić wszelkie dogmaty kościoła anglikańskiego. Jednakże myśl zostania kapłanem wiejskim nie była dla mnie nieprzyjemną. Wskutek tego przeczytałem z wielką uwagą "O formułach wiary" Pearsona i kilka innych dzieł teologicznych; a ponieważ naówczas nie miałem najmniejszej wątpliwości co do ścisłości prawdy każdego wyrazu w Biblii, wmówiłem w siebie wkrótce, że wiara nasza powinna być w zupełności przez wszystkich przyjętą". Wreszcie jesienią 1827 roku zdał egzaminy wstępne na Cambridge, którego ukończenie równało się obietnicy znalezienia jakiejś lukratywnej posady duchownego, o której myślał ojciec Karola. Podczas trzyletniego pobytu w Cambridge (18281831) Darwin niewiele skorzystał: Czas mój, poświęcony tu na studia akademickie, był tak samo stracony, jak i w Edynburgu. Już w pierwszym roku zawarł kilka bliższych znajomości, m.in. ze swym kuzynem Williamem Darwinem Foxem. W tym czasie odkrył też w sobie nową pasję, entomologię, od której była w stanie oderwać go tylko przyjaciółka, Fanny, z którą łączyła go silna zażyłość. W drugim roku Darwin zaczął popadać w tarapaty. Zaległości pogłębiły się, musiał się przyłożyć do pracy. Po dwóch latach złożył pierwszy egzamin, a ostatniego roku bakalaureat. Jednakże w Cambridge zajmowały go właściwie tylko wykłady botaniki Johna Stevensa Henslowa, które bardzo lubił, ponieważ Henslow wykładał nadzwyczaj jasno, z wielkim ożywieniem oraz urządzał często botaniczne wycieczki za miasto.Egzaminy końcoweGdy zaczęły się zbliżać egzaminy końcowe, Darwin zdał sobie sprawę, jak dużo czasu zmarnował. Zerwał definitywnie z Fanny i zaczął się przykładać do nauki. Znajomość z Henslowem miała dla przyszłości Darwina wielkie znaczenie. Nie dość, że nareszcie miał z kim rozmawiać o rzeczach, które go pasjonowały, ale miał też kogoś, kto z przyjaźni pomagał mu przebrnąć przez grube księgi i nadrobić zaległości. Tak Darwin opisał swą zażyłość z Henslowem: Ścisła znajomość z takim człowiekiem, jak Henslow powinna mi była wyjść na korzyść, co też w istocie się stało. Wspomnę jeszcze o pewnem drobnem zdarzeniu, dowodzącym delikatności jego postępowania. Badając pewnego razu kilka ziarenek pyłkowych na podłożu wilgotnem, zauważyłem, że wypuściły łagiewki; pobiegłem więc szybko do Henslowa, aby mu donieść o swym niezwykłym odkryciu. Otóż sądzę, że żaden inny profesor botaniki nie wstrzymałby się od śmiechu, widząc pośpiech, z jakim doniosłem o odkryciu swem. Lecz Henslow wyjaśnił mi, jak interesującym jest to zjawisko, wytłumaczył jego znaczenie, dając mi jednak przy tym bardzo wyraźnie do zrozumienia, że rzecz ta od dawna jest znana... Odtąd postanowiłem na przyszłość nie tak pospiesznie donosić o odkryciach swoich. Ciężka praca w końcowych miesiącach trzeciego roku studiów opłaciła się: Darwin zdał, plasując się na 10 miejscu na 178 studentów. | |
![]() |
|